08 Kwiecień 2020 17:48
Info o ''Białym Misiu''


Adres: ul. Witczaka 1
44-330 Jastrzębie-Zdrój
E-mail: bialymis@jasnet.pl
KRS: 0000334873
NIP: 633 220 00 86
Regon: 241344827

  


Z naszej galerii
Nawigacja
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Aktualnie online
Gości online: 2

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 58
Najnowszy użytkownik: Kamilaolszew
Artykuły: JasNet
Biały Miś zakończył sezon
Jastrzębskie morsy zrzeszone w „Białym Misiu” zakończyły sezon zimnowodnych kąpieli. Rozpoczęty późną jesienią minionego roku, zakończył się niedawnym wyjazdem do Wisły-Czarne w ostatnim tygodniu marca. W tym okresie z „Białym Misiem” kąpało się ponad sto osób, w tym około czterdziestu nowych. Morsy przede wszystkim korzystały z dobrodziejstw Kąpieliska „Zdrój” (40-60 osópobliskich rzekach. Punktem kulminacyjnym zakończonego sezonu było uczestnictwo niemal b w prawie każdą niedzielę), ale najbardziej wytrwali amatorzy kąpieli walczyli również z krą na pięćdziesięciu „Misiów” w VI Międzynarodowym Zlocie Morsów w Mielnie, na którym były jedną z najliczniejszych ekip.

Gangnam Style Białego Misia
Biały Miś po raz kolejny wziął udział w Międzynarodowym Zlocie Morsów w Mielnie. Ponad dwadzieścia osób pojechało w czwartek, 7 lutego nad Bałtyk. Pokonali autobusem 600 km tylko po to, aby zażyć kąpieli w lodowatym morzu. Słona woda i dość trudne warunki związane z wiatrem, falami i koniecznością przebierania się na plaży lub biegania na nią z hotelu, to duża odmiana w porównaniu z cieplarnianymi (tak, to złe słowo w przypadku zimnej wody) warunkami, które jastrzębskie morsy mają dzięki przychylności MOSiR-u na Kąpielisku Zdrój.

Inwazja Białych Misiów na Mielno
We wrześniu minionego roku Jastrzębski Klub Morsów „Biały Miś” został zarejestrowany w Sądzie Okręgowym w Gliwicach. Tym samym stał się autonomicznym stowarzyszeniem, zdolnym do podejmowania samodzielnych działań, niezależnych od czyjegokolwiek (nomen omen) widzimisię. Prezesem został Jan Piłat, cieszący się niekwestionowanym autorytetem i pozycją w tym środowisku.

Kąpielisko Zdrój - tradycja i nowoczesność
Nasze miasto pięknieje. Przyznać to musi każdy, kto mieszka w Jastrzębiu Zdroju od co najmniej dwudziestu lat. Łamy sportowe to nie miejsce na dywagacje dotyczące polityki oraz tego, czy tempo postępu jest takie jak powinno, czy wszystko i wszędzie było organizowane należycie i czy wszystkie dzielnice i sołectwa traktowane są jednakowo. Od tego są radni i organizacje nacisku. Każdy uczciwy człowiek musi jednak przyznać, że w 1988 roku Jastrzębie wyglądało nieco inaczej. Widać to szczególnie w czasie popołudniowego spaceru przez Zdrój. Można poczuć atmosferę przedwojennego uzdrowiska, którego nie zepsują nawet tu i ówdzie postawione familoki i stare budynki, które poddane peerelowskim i wczesnokapitalistycznym eksperymentom służą dziś do różnych dziwnych celów. Idąc historyczną ulicą Witczaka mijamy park i dostrzegamy zarysy nowoczesnych budynków, które w otoczeniu lasu wyglądają nieco surrealistycznie. To Kąpielisko Zdrój.

Nie wiem, gdzie są apteki!
Jastrzębskie morsy od dawna korzystają z uroków zimowej kąpieli. Wszystko zaczęło się latach osiemdziesiątych w... Gdyni, gdzie doktor Orłowski namówił do wejścia do lodowatej wody Jana Piłata. To nazwisko wielu zapewne skojarzy z pseudonimem „Lalunia”, gdyż właśnie tak nazywano uzbrojony styl od kilofa, z pomocą którego strajkujący zniechęcali do walki zomowców atakujących kopalnię „Manifest Lipcowy”.

Weterani morsowania
Ostatnimi czasy morsowanie stało się bardzo popularne. Rosną szeregi fanatyków kąpieli zimnowodnych, a Kąpielisko "Zdrój" przy ul. Witczaka zyskało jeszcze jedno, skądinąd bardzo sympatyczne, zastosowanie. Warto jednak sięgnąć do źródeł. Wśród kąpiących się w każdą niedzielę są bowiem osoby, którzy uprawiają tę formę rekreacji od lat... siedemdziesiątych. Jedną z nich jest Jerzy Gawliczek, który zgodził się przedstawić dzieje jastrzębskiego morsowania, posiadającego piękną i bogatą tradycję.

Z Białym Misiem nad Bałtykiem
- Macie pojechane pod kopułą - po raz kolejny usłyszeli od członków swoich rodzin reprezentanci Jastrzębskiego Klubu Morsów „Biały Miś”, który poinformowali bliskich o zamiarze wyjazdu na kolejny Międzynarodowy Zlot Morsów w Mielnie. Ten nadmorski kurort już po raz ósmy gościł fanatyków kąpieli zimnowodnych z całego świata. I tym razem nie mogło zabraknąć nad Bałtykiem „Białych Misiów”. Dziesięć godzin w autobusie w jedną stronę tylko po to, aby na miejscu spędzić niecałe trzy dni, wykąpać się w lodowatym morzu, zmagać się zimnym i nieprzyjemnym piaskiem i kamieniami, a na dodatek... chodzić po ogniu. A po wszystkim kolejne dziesięć godzin na drogę powrotną... W takiej sytuacji trudno nie potwierdzić, że należy dysponować solidną dawką pozytywnego szaleństwa, aby być prawdziwym „Białym Misiem”.

Zawsze morsem chciałem być!
O czym zimą zawsze powiadamiają widzów wszelkiego rodzaju serwisy informacyjne? O Małyszu, wojnach, opóźnieniach w dostawach prądu i gazu, obywatelach kończących Sylwestra w izbach wytrzeźwień i... kolejnych kąpielach morsów. Siedzi gość przed telewizorem w ciepłym swetrze, ciepłych kapciach, ciepłych spodniach i ciepłych kalesonach. Pije kawę (oczywiście gorącą), a kaloryfer ma rozgrzany do granic możliwości. I widzi bandę uśmiechniętych wariatów w kąpielówkach, którzy tarzają się w śniegu i wchodzą do przerębla. Co myśli? Nie trzeba wspominać, bo każdy z nas swoje na ten temat zdążył powiedzieć. Mimo to szeregi morsów rosną. Niektórzy z pukających się w czoło zaczynają się bowiem poważnie interesować tym ekstremalnym sportem. A potem sami stają się „wariatami”.
Copyright © Jastrzębski Klub Morsów Biały Miś 2010